środa, 19 grudnia 2012

~ 5 ~

Cal spędzał weekend z rodziną Damona. Andrea i Marcus siedzieli wtuleni na kanapie oglądając jakiś horror. Nagle Marcus zaczął całować Andre. Chłopak złapał ją za nogą i przyciągnął do siebie tak, że teraz siedziała mu na kolanach. Wstał cały czas trzymając ją w objęciach. Ona wtulona w niego zapomniała o świecie. Wszedł do ich pokoju i położył ją delikatnie na łóżku, tak delikatnie jakby była porcelanową lalką. Położył się na niej i zaczął całować. Zdjął koszulkę i wrócił do pocałunków. Andrea czuła się jak w niebie. Tak jakby woku nic nie było tylko ona i on. Dziewczyna pomogła mu zdjąć sobie koszulkę. Przerwał pocałunki, całował ją teraz po szyi, potem po brzuchu. Zdjął jej majtki, cały czas patrząc jej w oczy. Leżeli teraz razem całując się. Leżeli jak równy z równym, nie wstydzili się. Andrea poczuła, że Marcusa może obdarzyć bezgranicznym zaufaniem. Kochali się. Było im razem dobrze. Gdy skończyli, oboje zasnęli. Rano Marcus obudził Andree pocałunkiem.
- Cześć kochanie - powiedział czule
- Chodź tu głupku, zimno mi - powiedziała robiąc smutną minkę
Uśmiechną się, wszedł pod kołdrę i mocno przytulił dziewczynę. Andrea skuliła się w kłębek i muskała nosem bark chłopaka.
- Jutro chyba czas do szkoły - powiedział smutny
- Entuzjazm wyczuwam - powiedziawszy to pocałowała go w policzek
- Dylan i Eric tam będą.
- Ale teraz jesteśmy we czwórkę. Damy radę. Calvin ochrania Damona, a nasza dwójka ochrania się na przemian - roześmiała się
- Może i tak. - może i powiedział to spokojnie, ale w jego myślach już słyszał odzywki kolegów.
Nagle z dołu dało się słyszeć odgłos otwieranych drzwi.
- Jest ktoś kto chce nas przywitać? - krzyczał z dołu Cal.
Para wstała z łóżka i pobiegła na dół. Andre rzuciła się na przyjaciela mocno go przytulając, po czym pocałowała Damona w policzek.
- I choć były to tylko dwa dni to tęskniłam za Wami - powiedziała dziewczyna
- Popieram tą piękną panią - powiedział Marcus z uśmiechem, po czym podszedł do Damona i wziął go na ręce.
- Jakie plany na dziś? - zapytał Calvin
- Jutro zaczynamy szkołę. Może poszlibyśmy na zakupy? - odpowiedział Damon
- Och kochanie ty zawsze wiesz jak poprawić mi dzień.
- To postanowione - zakupy. A teraz zapraszam na śniadanie. Amerykańskie naleśniki!
Kiedy pałaszowali pyszne śniadanie Damon pogrążony był w myślach:
- Możecie jechać beze mnie? Dołączę potem, muszę coś załatwić. - powiedział chłopiec
Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem.
- Wszystko w porządku? - zapytał Marcus
- Tak, w najlepszym. Tylko potrzebuje zrobić coś ważnego.
- Czy mogę zostać z Tobą? - zapytał Calvin, przełykając naleśnika
- Miałem nadzieję, że spytasz. Tak proszę.
Cal objął Damona ramieniem i pocałował w głowę.

Damon
Patrzył przez okno, jak Marcus obejmuje Andree. Spojrzał na Cala, który patrzył na niego z zatroskaniem.
- Kocham Cię.
Calvin uśmiechnął się, ale zatroskanie nie zniknęło. Podszedł do swojego chłopaka i objął go w pasie. Wyglądało to pięknie - wysoki na około 183 cm chłopak obejmuje małego chłopca o wzroście 150 cm. Damon czuł się w objęciach Cala bezpieczny jak nigdy. Lubił kiedy go nosił, kiedy całował w usta, w policzek, po szyi i po brzuchu. Calvin doskonale o tym wiedział, podniósł chłopca i wsunąwszy mu ręce pod koszulkę usiadł z nim na kanapie. Przytknął swój nos do jego i zaczął rozmowę:
- Widzę, że coś Cię gryzie. Proszę powiedz mi co.
- Po prostu. Źle się czuje. - powiedział chłopak odsuwając swoją twarz od twarzy Cala.
Chłopak zdziwił się. Przecież jego Damon nigdy tego nie robił. Objąwszy go mocniej, zmusił malucha do przysunięcia się bliżej. Zaczął gładzić jego plecy i całować po szyi. Młodzieniec odsunął się od niego na tyle na ile mógł.
- Czy już mnie nie kochasz? - zapytał zadziwiony osiemnastolatek
- Kocham. Przecież Ci to powiedziałem.
- Więc o co chodzi?
- Po prostu... w szkole kiedyś, stało się coś okropnego. - ukrył twarz w dłoniach i wybuchnął płaczem
Calvin mocno przytulił chłopaka. Głaskał go teraz po głowie i plecach. Damon objął go woku szyi i oparł czołem o jego bark.
- Jeśli dasz radę opowiedz mi o tym. Mnie możesz powiedzieć wszystko, a cokolwiek by to nie było ja Cię nigdy nie opuszczę.
Po opowiedzeniu historii Calvin był oszołomiony i wściekły. Damon płakał coraz to bardziej i bardziej. Jego koszulka i koszulka osiemnastolatka miały już wielkie plamy do łez. Cal ujął twarz chłopca i pocałował go czule, po czym znów mocno przytulił.
- Nie wierzę, że mogli to zrobić?! Jak mogli?! Przecież to okropne i obrzydliwe.
- Wiem! Kiedy szkoła dowiedziała się o tym byłem pośmiewiskiem i wszyscy krzyczeli za mną na korytarzu okropne rzeczy. Chłopak któremu zrobiłem tego loda wyniósł się ze szkoły, ale ten filmik dalej gdzieś jest.
- Już dobrze, dobrze. Połóż się. - położywszy chłopaka, zdjął mu koszulkę. Zaczął całować go po szyi i brzuchu. Zaczęli się kochać.

1 komentarz:

  1. I kolejny rozdział bardzo poruszający jak już pisałam kocham twoje opowiadanie < 3 , jeszcze nigdy opowiadanie nie spodobało mi si tak jak twoje , nie przestawaj pisać masz wielki niewiarygodny talent < 3. Twoja stała czytelniczka K.

    OdpowiedzUsuń